Zrobiliśmy listę. Podzieliliśmy na 3 kategorie, w każdej z nich dodaliśmy po dwie podkategorie. Czytamy ją raz po razie, uzupełniamy, wykreślamy i dodajemy nowe punkty.
Ta lista to wybrane przez nas miejsca do życia. Ich plusy i minusy. Lista żyje, jest dynamiczna, zmienia się. Po przemyśleniu plusy i minusy zamieniają się miejscami, znikają lub rozwijają się. Niedługo będzie kompletna i nadejdzie czas wyboru. Naprawdę niedługo.
Podstawowym kryterium wyboru będzie praca.
Pierwszą zapisaną kartkę zajmuje Norwegia. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że tęsknię za nią każdego dnia. Standard życia i wyższe zarobki, połączone z nadal nieskażoną naturą dają największą szansę na spełnienie naszych marzeń. Standard życia to tak przy okazji, bo nie zależy nam na wystawnym życiu i spełnianiu zachcianek z prostego powodu – mamy niewiele zachcianek. Chcemy mieszkać w miejscu, które kochamy. Mentalność Norwegów , ich życzliwość i otwartość dla tych, którzy chcą stanowić część ich społeczeństwa, a także możliwość życia w sposób, który nikomu nie przeszkadza i który jest akceptowany. Start ułatwiałoby mieszkanie w Oslo i znajomości tam, z których moglibyśmy korzystać na początku, a to dzięki Mamie Dziobkowej, która tam mieszka. Nieograniczony dostęp do morza, gór, jezior i krystalicznie czystego powietrza to to, co tygryski lubią najbardziej. Pozostaje najważniejsza sprawa – ciągnie mnie tam serce, a z nim dyskusja jest trudna.
Norwegia ma jednak również wady, które są dla nas ważne. Wielka odległość od bliskich i to, że nasz norweski jest jeszcze (delikatnie mówiąc) bardzo mało norweski, co może oznaczać problem ze znalezieniem pracy i problem z aklimatyzacją. Dla Polaka, a szczególnie takiego śpiocha jak ja, przyzwyczajenie się do życia na zmianę w nocy polarnej i dniu polarnym też nie będzie prostą sprawą. Częste opady, mroźniejsze zimy, wysoki odsetek depresji wśród Norwegów i przyjezdnych podczas krótkich dni i długich zim to coś, o czym nie mówi się często, ale nie można tego ignorować. Nie darmo Norwedzy podczas zimy posyłają swoje dzieci na naświetlania lampami i sami chętnie z tego korzystają.
Teraz bramka numer dwa. Powrót do Chełma lub przeprowadzka w
inne miejsce w Polsce, jeszcze nie do końca wybrane. Podkarpacie? Okolice
Tarnowa? Mazury? Wycieczka, na którą wybieramy się za kilka dni, może powoli
wybrać. Chełm to bliskość sporej rodziny, kupno domu od ręki i bez kombinacji
alpejskich, ładna okolica. Cisza i spokojniejszy tryb życia, a także dużo
niższe koszty utrzymania. To samo, poza bliskością rodziny, będzie we
wszystkich miejscach, które wymieniłam.
Podstawowym, najważniejszym i decydującym o wszystkim problemem jest praca. Nie od dzisiaj wiadomo, że w małych miastach o znalezieniu pracy decydują plecy. Im szersze, tym lepsze. Nie jest dla nas ważny standard życia, to oczywiste, że w takich miejscach jak Chełm, jest on niższy. Najważniejsza jest robota. Gdybyśmy chcieli utrzymać wysoki standard, nie myślelibyśmy o ucieczce z Warszawy.
Ostatnią bramką, najmniej pożądaną, jest pozostanie w Warszawie. O ile przy pozostałych miejscach listy, spisane przez nas, były bardzo długie w zakładkach za i przeciw, o tyle tutaj napisaliśmy niewiele. Przeciw było 3 razy więcej niż za.
Za? Stała robota, niskie bezrobocie, wyższe zarobki, duża ilość znajomych i znajomości. Tyle. Przeciw zebrało się dużo więcej. Odległość od rodziny, wyższe koszty utrzymania, duże odległości od czegokolwiek, co chcemy załatwić, kupić, zrobić. Dojazd do pracy to czasami koszmar (ci, co znają Modlińską, wiedzą o czym piszę), korki, smród spalin, beton zamiast drzew, ciągłe zmęczenie, gonitwa, monotonne, nudne życie, każdy dzień wygląda identycznie. Mamy dla siebie bardzo mało czasu, mało jest go także dla naszych zainteresowań. Jedyną codzienną rozrywką dla mnie i jedynym kontaktem z przyrodą (okrojoną mocno) są spacery z psem. Nie chcę tak dłużej. To nie jest życie według mnie. To wegetacja.
Jeśli Norwegia, to wyjazd za około 1,5 - 2 lata maksymalnie, wyjazd bez znajomości języka to samobójstwo. Chełm? Może być od razu, może być za rok, dwa, trzy...
Co wybrać? Pomóżcie, proszę. Gdzie się wybrać? Czas na
wycieczkę mamy tylko od najbliższego piątku do poniedziałku, więc niewiele.
Szukamy miejsc, które mogłyby być domem. Miejsca, które możemy odwiedzić, to
południowy wschód Polski. Możecie coś polecić?
Ratunku!